piątek, 9 listopada 2018

Jodły, świerki i sosny, czyli za co kochamy drzewa iglaste

Gdy zakładamy ogród, bardzo często decydujemy się na gatunki iglaste. Raz, że stosunkowo szybko rosną, dwa są prawie bezobsługowe i nie mają wygórowanych wymagań, a trzy – są dekoracyjne przez cały rok, także zimą. 


Trudno się zatem dziwić właścicielom ogrodów, że stawiają właśnie na takie rośliny. A faktem jest, że najpopularniejsze gatunki, czyli sosny, świerki i jodły wyglądają w ogrodzie dekoracyjnie, elegancko i szlachetnie, zwłaszcza te ostatnie. Celowo nie wymieniam w tym zestawieniu tuj, gdyż we współczesnych ogrodach, posadzone w szpalerze, nie są wyrazem ani elegancji, ani dobrego smaku. Tuje, owszem, mogą być wspaniałe jako soliter, akcent w ogrodzie lub uzupełnienie kompozycji. Wśród jodeł, sosen i świerków znajdziemy odmiany o pokaźnych rozmiarach (idealne do ogrodów leśnych), ale także takie, które zmieszczą się w standardowym 15-arowym ogrodzie, jak również odmiany karłowe idealne na skalniaki lub obwódki. Drzewa iglaste doskonale komponują się zarówno ze ściółką z kory jak i ze żwiru czy kamieni ozdobnych. Pięknie wyglądają aranżacje gnejsów z karłowymi jodłami o wspaniałym zapachu (jodła balsamiczna, jodła kalifornijska, jodła wonna).

Najpopularniejsze jodły spotykane w naszych ogrodach to jodła kalifornijska, kaukaska i koreańska. Te dwie ostatnie szczególnie chętnie uprawiane są jako drzewka bożonarodzeniowe. Mają błyszczące, sztywne igły oraz regularny typowo „choinkowy” pokrój. Dekoracyjne są również szyszki jodeł. Wśród odmian znajdziemy wiele okazów, które cechuje powolny wzrost, np. jodła kaukaska ‘Golden Spreader’ o złocistych przyrostach lub jodła koreańska ‘Silberlocke’ o poskręcanych, białych od spodu igłach.

Świerki natomiast są już tak popularne, że niemalże pospolite. Jednakże ilość gatunków i odmian sprawia, że cały czas chcemy mieć te rośliny w ogrodzie. Warto zwrócić uwagę na odmiany o smukłym, wzniesionym pokroju (‘Cupressina’), o formie płaczącej (świerk Brewera) lub nieregularnym, a nawet dziwnym kształcie (‘Frohburg’, ‘Inversa’). Dużą popularnością cieszą się szlachetniejsze gatunki świerków: biały oraz kłujący. Ten ostatni popularnie zwany jest srebrnym. Wśród nich znajdziemy dużo form karłowych oraz o powolnych wzroście (np. ‘Conica’, kulista ‘Alberta Globe’). Ciekawym okazem jest świerk kłujący ‘Maigold’ o złocistych wiosennych przyrostach.

Sosny to najmniej popularny gatunek z tej trójki. Aczkolwiek według mnie jeden z najbardziej dekoracyjnych i różnorodnych. W naszych ogrodach najpopularniejsze są sosny górskie, czyli kosodrzewiny. Pięknie wyglądają w ogrodach żwirowych i nowoczesnych. Mogą mieć kuliste, karłowe formy. np. ‘Mops’, ‘Gnom’ lub ‘Humpy’. Warta uwagi jest karłowa odmiana sosny czarnej o niemal kulistym pokroju – ‘Spielberg’. Sosna czarna to również jedna z najładniej pachnących roślin iglastych. W ogrodzie wspaniale wygląda także sosna wejmutka o długich, cieniutkich igłach (można ją przycinać i formować) jak również sosna himalajska o płaczącym pokroju. Do mniejszych ogrodów polecana jest sosna wejmutka ‘Radiata’ o powolnym wzroście (osiąga zaledwie 1 m wysokości).

Warto podkreślić, że sosny, świerki i jodły to rośliny, które możemy wykorzystywać do tworzenia zimozielonych żywopłotów lub żywopłotów mieszanych. Te godne uwagi gatunki sprawią, że ogród dość szybko będzie sprawiał wrażenie „dorosłego”.

środa, 24 lutego 2016

Daliomania, czyli ogród pełen georginii

Zakochani w daliach

Tak, tak – to również o mnie. Co ciekawe, nigdy nie lubiłam dalii, natomiast teraz jestem w nich zakochana i najchętniej kupiłabym ze 100 odmian! Ale zdrowy rozsądek podpowiada, aby tym razem poprzestać na kilku nowych okazach (mój wybór na ten sezon znajdziecie na końcu postu).

O tej porze roku sklepy internetowe i stacjonarne oferują już bogaty wachlarz bulw. I jak tu się oprzeć? Zdjęcia tak kuszą, tak kuszą... No dobrze, mamy dalie, i co teraz zrobić? Mamy dwa wyjścia: wyjmujemy z opakowań, umieszczamy w skrzynce z trocinami lub torfem i do piwnicy albo… wysadzamy do donic! I to wyjście podoba mi się najbardziej.



Sadzimy dalie w donicach

Jeśli posadzimy dalie w donicach już teraz, szybciej zaczną wzrost, a tym samym szybciej wejdą
w fazę kwitnienia. Dalie posadzone w donicach trzymamy w umiarkowanie ciepłym i widnym miejscu. Jeśli macie jeszcze miejsce na parapecie, to tam im będzie najlepiej. Stolik ustawiony pod oknem też zdaje egzamin – mieszkanie każdego ogrodnika o tej porze roku zamienia się
w szklarnię. U Was też tak jest? Co na to pozostali domownicy? Może lepiej ich nie pytać ;-)

Dalie sadzimy do ziemi uniwersalnej z niewielki dodatkiem kompostu. Bulwy umieszczamy tak, aby widoczna pozostałość po zeszłorocznym pędzie znalazła się na górze. Niby oczywista oczywistość, ale różnie to bywa. Rośliny dobrze podlewamy i czekamy aż zaczną rosnąć.

Gdy krzaczki nieco podrosną, możemy pobrać z nich sadzonki do ukorzenienia, dzięki temu jeszcze w tym samy sezonie uzyskamy więcej roślin! A dodatkowo nasze dalie ładnie się rozkrzewią
i wydadzą więcej kwiatów. To doskonała opcja dla Daliomaniaków.



Uprawa w gruncie

Dalie, które pędzimy w doniczkach musimy zahartować przed przeniesieniem ich na rabatę. Do gruntu dalie wysadzamy, gdy minie ryzyko przymrozków. Najlepiej w drugiej połowie maja. Dalie nie są zbyt żarłoczne i wymagające. Na słońcu kwitną obficiej, a do dołka warto wsypać odrobinę kompostu. Tym zabiegiem doskonale im dogodzimy. Dalie najlepiej czują się we własnym towarzystwie, dlatego możemy wydzielić im osobną grządkę. Jednak niezwykle urokliwie wyglądają dalie w otoczeniu kwiatów jednorocznych: kosmosów, słoneczników, werbeny patagońskiej, kopru czy wieloletnich traw. Warto spróbować skomponować taką rabatę.

Wyższe gatunki dalii wymagają podpierania. Tyczki warto zamontować od razu po posadzeniu roślin do ziemi, aby nie uszkodzić bulw. Regularnie usuwamy także przekwitnięte kwiaty, aby roślina dłużej i obficiej kwitła.


Moje dalie

Zdjęcia odmian pochodzą ze strony producenta (cebule-kwiatowe.pl)

'Coup De Soleil'
'Garden Festival'
'Osirium'
'Zoey Rey'
'Pennylane'
'Cafe au lait'
     
'Onesta'       
 
Pozdrawiam, Kasia :-)

wtorek, 9 lutego 2016

20 faktów o lawendzie, które sprawią, że nigdy nie przestaniesz jej kochać

O lawendzie wiemy coraz więcej, coraz bardziej ją też kochamy. Każdy fan lawendy powinien mieć
w ogrodzie lub na balkonie chociaż jeden krzaczek, który daje niesamowite wrażenia wizualne
i zapachowe.

Przy tej lawendowej okazji zapraszam Was na stronę mojej lawendowej plantacji:
www.uprawalawendy.pl
www.facebook.com/uprawa.lawendy  zapraszam do polubienia ;-)



Podsumujmy zatem swoją wiedzę o lawendzie:

1. Lawenda, podobnie jak mięta, pochodzi z rodziny jasnotowatych.

2. Jej łacińska nazwa rodzajowa to Lavandula.

Sąsiedztwo roślin, czyli jak piękny może być warzywnik

Sadzenie roślin zgodnie z ich sąsiedztwem i właściwościami nazywane jest allelopatią. To naturalna metoda ochrony roślin. Dzięki przemyślanemu dobieraniu gatunków na grządce możemy zachować równowagę w ogrodzie. Spowoduje to zwiększenie liczby owadów zapylających i ograniczenie stosowania pestycydów. Możemy spodziewać się, że gdy posadzimy nasturcję obok fasoli, uwolnimy ją od mszyc (które swoją drogą doszczętnie zniszczą nasturcję), natomiast sadząc szczypiorek niedaleko marchewki, odstraszymy połyśnicę marchwiankę.

Większość roślin, które warto sadzić w sąsiedztwie warzyw ma intensywny, specyficzny zapach, który sprawia, że szkodniki staja się rozkojarzone, nie potrafią odnaleźć swojej "rośliny gospodarza", którą chciałyby zaatakować. Dzięki niektórym roślinom zwabimy też do ogrodu biedronki i złotooki, a one wprost uwielbiają mszyce.

Zatem, ułatwiajmy przyrodzie życie jak tylko możemy, a i nasz ogród na tym zyska. Będzie zdrowszy, piękniejszy, naturalniejszy. A chodzi tu także o nasze zdrowie. Nikt nie chce jeść warzyw, które są tak piękne tylko i wyłącznie dzięki chemii... To mamy w sklepach, na co dzień. Uprzejmie dziękujemy.

Co posadzić w warzywniku?


Lawenda, cóż, jak mogłabym nie wspomnieć
o lawendzie. Zwabia niesamowite ilości owadów zapylających. W sezonie pojawiają się najróżniejsze motyle, pszczoły, trzmiele, bzygi i inne. Jej silny zapach może też odstraszać mszyce. Warto posadzić ją między porami a marchewką, aby zmylić szkodnika.




środa, 3 lutego 2016

Kawa z własnego parapetu?


A właściwie, dlaczego nie? To możliwe, i to bardziej niż może nam się wydawać. Potrzeba jedynie troszkę… cierpliwości. Ale, która branża jest bardziej cierpliwa niż nasza, ogrodnicza? Jesteśmy
w tym specjalistami. Rośliny potrafią dyscyplinować niesfornych ogrodnik ów i uczy ć ich cierpliwości. Taka właśnie jest kawa arabska (Coffea arabica).

uprawa kawy
kwiaty kawy arabskiej

Niewielką roślinę kawy arabskiej kupiłam dobre 3-4 lat temu. W Biedronce. Była piękna, zielona,
z niesamowicie błyszczącymi liśćmi. Nie rosła. Mimo przesadzenia, nadal nie rosła. W doniczce było posadzonych kilka sadzonek. Delikatnie je rozdzieliłam i każdą przeniosłam do osobnego pojemnika. Z przesadzaniem pojedynczych sadzonek kawy trzeba bardzo uważać, gdyż mają naprawdę delikatne i wrażliwe na uszkodzenia korzenie. Przesadzanie udało mi się, a kawa wylądowała… u mojego taty! Tak, tak, bo pasja ogrodnicza jest w naszej rodzinie mocno zakorzeniona. Teraz okaz zamiast 30 cm wysokości ma 150 cm i właśnie zakwitł!

środa, 27 stycznia 2016

Świerszcz, pasikonik, a może konik polny

 Czyli co nam w ogrodzie gra?

W dzieciństwie bawiliśmy się często w łapanie koników polnych do słoika. Na naszym nowo wybudowanym osiedlu było ich tak wiele. Co to była za frajda! Na szczęście koniki polne pozostały konikami polnymi (a właściwie skoczkami zielonymi), ale nieco gorzej sprawa ma się ze świerszczami… A właściwie pasikonikami!

Pasikonika mylimy ze świerszczem

O tym, że świerszcz to nie świerszcz, a pasikonik, nie każdy wie. I jaki szok możemy przeżyć, gdy okazuje się, że świerszcz wygląda tak:

świerszcz polny


 To okaz świerszcza polnego (Gryllus campestris) należącego do rodziny świerszczowatych (Gryllidae). Natomiast zupełnie inaczej wygląda pasikonik zielony (Tettigonia viridissima), który należy do rodziny pasikonikowatych (Tettigoniidae). Chciałoby się zapytać: to one nawet nie należą do tej samej rodziny? Niestety, nie należą… Nie są nawet do siebie podobne, no może poza wydawaniem charakterystycznych dźwięków za pomocą aparatu strydulacyjnego (owady pocierają sztywnymi skrzydełkami, tworząc specyficzne dźwięki). Niemałe zaskoczenie, co?

Pasikoniki


To urodzeni mięsożercy i doskonali myśliwi. Dzięki dobrze rozwiniętemu aparatowi gębowemu oraz silnym nogą, żaden smakowity obiad im nie umknie. Dlatego w skład ich menu wchodzą rozmaite owady, często szkodniki takie jak: muchy czy gąsienice. Pasikoniki spotkamy na łąkach, polach
i w naszych ogrodach. Ich żywo zielony kolor sprawia, że doskonale maskują się wśród liści roślin.
Co wrażliwsze osoby może wprawić w osłupienie pasikonik siedzący na firance w parny, letni wieczór.
A robi wrażenie, bo to całe 4 cm sporego owada!

pasikonik zielony



Nasze niedocenione świerszcze natomiast osiągają zaledwie ok. 2 cm długości, ale za to mają ciekawą budowę, a to za sprawą pokładełka, które wystaje im z tylnej części odwłoka. Świerszcze bardzo dobrze biegają, zwykle można je spotkać na ziemi. W przeciwieństwie do pasikonika, świerszcz to urodzony roślinożerca. Zajada się trawami i ziołami, jedynie sporadycznie na jego talerz wpadną niewielkie owady.

Koniki polne

A właściwie skoczki zielone (Omocestus viridulus) należą do rodziny szarańczowatych (Acrididae).
To często spotykany na wilgotnych łąkach roślinożerca. Podobnie jak świerszcz i pasikonik wydaje charakterystyczne dźwięki.

skoczek zielony

niedziela, 24 stycznia 2016

Karczoch: od czego zacząć?

Luty za pasem, a zima zdaje się w odwrocie. U nas dzisiaj już 5 stopni na plusie. Dlatego intensywnie zaczynam wysiewać byliny. Na pierwszy ogień idzie... karczoch.